Zespół pochodzący z Trójmiasta wyruszył w trasę koncertową ze swoją nową płytą „Powięź”. Udało nam się zamienić kilka słów z grupą na temat twórczości i koncertów.
Twórczość trio opiera się na rocku alternatywnym, psychodelii, post rocka i muzyki elektronicznej. Nie zamykają się w schematach i chętnie czerpią z różnych muzycznych nurtów. Trasa promująca ostatnie wydanie (o którym możecie przeczytać na naszej stronie) obejmuje 7 koncertów.
- 25.09 – Szczecin – Klub Storrady
- 26.09 – Gorzów Wielkopolski – Gorzowski Splin
- 25.10 – Gdańsk – Radio Gdańsk
- 20.11 – Gdańsk – Czunder Spot + goście
- 25.11 – Warszawa – Młodsza Siostra
- 26.11 – –Wrocław – Uczulenie
- 27.11 – Kraków – Klub Baza

Od premiery Waszego albumu „Powięź” minęło już trochę czasu. Krążek został ciepło przyjęty przez słuchaczy: jak czujecie się z feedbackiem? Jak patrzycie na krążek z perspektywy czasu?
Kuba Świątek: Tak, Powięź została przyjęta bardzo gorąco i cały czas to trwa. Ciągle koncertujemy z tym materiałem, a on wydaje się być na tyle interesujący i zróżnicowany, że publiczność wygląda na zadowoloną oraz pozytywnie zaskoczoną. Jeśli chodzi o mój osobisty odbiór, to po wydaniu każdego albumu musi minąć przynajmniej rok aby nabrać dystansu, aby zmienił się stan odbioru, aby zapomnieć o procesie twórczym, odebrać „świeżym uchem”. Dla tego albumu jeszcze ten czas nie nadszedł.
Sławek Draczyński: Niezbyt często słucham płyt, które nagrałem, niemniej uważam, że album brzmi dobrze, w czym udział miały wybór studia (Cierpienie – dzięki Marcel), jak i realizatora/producenta (dzięki Michał). Jeśli chodzi o feedback, to ze wzgledu na skalę mam do czynienia z nim głównie w czasie koncertów. Dotychczas było ekstra – bardzo to miłe, jak dostajesz zwrotkę, że twoja twórczość oddziałuje na innych.
Jarek Marciszewski: Szczególnie ucieszył mnie koncert premierowy w Żaku. Miałem poczucie, że udało nam się oddać to, co było zamierzone podczas tworzenia albumu. Jeżeli chodzi o patrzenie z perspektywy, już wiem, czego z mojej strony chciałbym uniknąć na kolejnym albumie. Co nie zmienia faktu, że z „Powięzi” jestem bardzo zadowolony.
Nowy materiał posiada intrygujące brzmienie, balansujące między gatunkami, kreując swój własny, oryginalny styl: jak wykonuje się Wam go na żywo?
Kuba Świątek: To prawda, podczas nagrywania tego materiału użyliśmy innych, niż na poprzednich płytach instrumentów. Zmieniło się brzmienie wszystkich instrumentów basu, gitary i bębnów. Lubimy grać popsysze, lubimy swoje dźwięki, płyta została nagrana na setkę, w bardzo naturalnych warunkach, dokładnie na tych samych instrumentach na których gramy ją na żywo, więc sound się zgadza a my świetnie się przy tym bawimy.
Sławek Draczyński: Mam poczucie, że udaje się przenieść brzemienie i energię z płyty na koncerty, a wręcz przez sytuację spotkania z odbiorcami wzmocnić ten przekaz.
Jarek Marciszewski: Takie było założenie podczas tworzenia materiału, różnorodność zresztą zawsze była naszą cechą. Przy „Powięzi” rozszerzyliśmy jednak elementy, które na wcześniejszych albumach były tylko zarysowane, np. elektronika czy elementy post-rockowe. Na żywo zawsze gra nam się dobrze. Staramy się rozszerzać utwory, improwizować tam gdzie jest na to przestrzeń. Utwory takie jak „Mrugnięcie 2” na koncercie zyskują nowe oblicze.
Co ciekawego przygotowaliście na trasę? Czy fani mogą liczyć na niespodzianki?
Kuba Świątek: Podczas najbliższej trasy prezentujemy Powięź i jest to nasz podstawowy plan ale tak, pojawiają się niespodzianki w postaci dawno nie granych utworów ale także inne o których nie opowiemy bo przestały by być niespodzianką.
Sławek Draczyński: Ja planuję pokazy żonglerki świeżymi cytrusami miedzy numerami 😉 A serio – nie gramy show w stylu Rammsteina, w ogóle nie planujemy z góry jakichś stałych elementów. One się pojawiają, ale to raczej spontan. Także niespodzianki pewnie będą, ale dla nas to też będą niespodzianki.
Jarek Marciszewski: Zagramy wszystkie utwory z płyty, ale jak będą też improwizacje i lekkie zmiany aranżacyjne. Głównym założeniem jest jednak prezentacja albumu. Będę też utwory z poprzednich płyt.
Jak czujecie się z powrotem na scenie? Jakie emocje Wam towarzyszą wchodząc na scenę?
Kuba Świątek: Bardzo lubimy grać na żywo, zawsze jest to takie małe święto. Razem z chłopakami gramy już ponad dwadzieścia lat, znamy się bardzo dobrze więc raczej nie ma mowy o tremie. Nie musimy się dopasowywać do trendów, do rynku, gramy swoje, to co nam się podoba i w jaki sposób lubimy i wydaje nam się, że robimy to całkiem nieźle. Ostatni album bardzo fajnie się przeplata pod względem dynamiki utworów, da momenty na totalny workout oraz takie w których można odpocząć więc jest naprawdę wdzięcznym materiałem do grania na żywo.
Sławek Draczyński: Regularnie spotykamy się na próbach i jednak – z typową dla polskiego niezalu częstotliwością – od 18 lat cały czas koncertujemy. Także wchodzimy z kreatywną tremą i świetnie się bawimy.
Jarek Marciszewski: Wspaniale, w studiu też czujemy się dobrze, ale Popsysze jest zdecydowanie koncertowym zespołem.