Istnieje legenda, iż w życiu każdego undergroundowego i alternatywnego krakusa raz w roku nadchodzi taki moment, gdy na tydzień wychodzi ze swojej samotnej jaskini, żeby spotkać innych samotnych krakusów na pewnym wydarzeniu i wspólnie chłonąć muzykę, którą zna jedynie ich wierne grono. Wydarzenie to nazywa się to Unsound Festival.
Żarty żartami, ale właśnie w taki sposób na Unsound mogą patrzeć osoby regularnie jeżdżące na komercyjne festiwale. Nie wiedzą jednak, że renoma tej imprezy budowana była konsekwentnie przez ponad dwie dekady, a sam festiwal doczekał się edycji m.in. w Nowym Jorku, Londynie, Adelajdzie czy Osace. To tutaj dochodziło do niepowtarzalnych koncertów zamawianych specjalnie przez festiwal – jak choćby Music for Solaris Bena Frosta – oraz występów nieoczywistych gości pokroju Sashy Grey.
W tym roku krakowsa edycja po raz pierwszy wyjdzie poza Kraków i zawita również do Warszawy. Dla części stałych bywalców może to być mała zdrada ideałów, dla innych – odświeżenie formuły. Niezależnie od tego najważniejsza pozostaje muzyka. Oto pięć koncertów, na które czekam najbardziej
5. Space Afrika

Gościli już na Unsoundzie w 2022 roku i okazali się jednym z największych odkryć tamtej edycji. Od tego czasu ich pozycja na scenie eksperymentalnej elektroniki i ambientu tylko się umocniła, między innymi za sprawą znakomitej współpracy z Rainy Millerem przy albumie A Grisaille Wedding. Nie zwalniają tempa, pozostają niezwykle aktywni, a lada moment ukaże się ich nowa płyta.
4. Milan W.

Milan W. to ciekawy przypadek artysty, który przez lata tworzył przede wszystkim instrumentalną elektronikę, często przywodzącą na myśl filmowe ścieżki dźwiękowe z lat 80. Dopiero w 2024 roku zdecydował się nagrać album oparty na klasycznych piosenkach i po raz pierwszy tak wyraźnie postawił na własny wokal. Leave Another Day spotkało się z entuzjastycznym przyjęciem i trafiło do wielu zestawień najlepszych płyt 2024 roku.
3. Tim Hecker

Absolutna legenda ambientu i muzyki dronowej. Jego kompozycje są monumentalnymi pejzażami dźwiękowymi, które wywołują poczucie melancholii i obcowania z czymś postapokaliptycznym. Trudno to opisać słowami, dlatego najlepiej po prostu sięgnąć po Ravedeath, 1972 albo Virgins. Obrazy same pojawiają się w głowie – i raczej nie należą do pogodnych. Na Unsoundzie Hecker zaprezentuje nowy materiał w oprawie przygotowanej specjalnie na tę trasę przez artystę wizualnego Vincenta de Bellevala.
2. Liars

Liars to bardzo dziwny zespół, a dziś właściwie jednoosobowy projekt Angusa Andrew. Na początku lat dwutysięcznych zdobyli uznanie dzięki nieustannemu podważaniu granic gitarowej alternatywy. Punk, noise, eksperyment, elektronika i chwytliwe piosenki współistniały u nich w sposób, który trudno było zaszufladkować. Za ich najwybitniejsze dzieło wielu uważa Drums Not Dead z 2006 roku i właśnie ten album zostanie wykonany w całości na Unsoundzie. Jeśli jeszcze ich nie znacie, to ponzajcie. A jeśli znacie – bilety powinny być już dawno kupione.
1. Arca

Raz na dekadę pojawia się producentka lub producent, którzy z takim impetem wyprzedzają swoje czasy, że ich wpływ zaczyna być w pełni dostrzegalny dopiero po latach. Taką postacią był Amon Tobin czy Flying Lotus, dziś jest nią Arca. Jej pocięty, zglitchowany i niepokojący język muzyczny wydaje się wręcz nie z tej planety. Za każdym razem, gdy wydawało mi się, że już ją rozumiem, ona wymyślała siebie od nowa i uciekała wszystkim próbom zaszufladkowania. Pamiętam jej DJ-set na Tauronie – był kompletnie odjechany. Tym razem przyjeżdża z koncertem i naprawdę nie mam pojęcia, czego się spodziewać. Wiem tylko jedno: gdybym miał wskazać jeden występ całego festiwalu, byłby to właśnie ten.