Światło dzienne ujrzał trzeci odcinek naszego podcastowego cyklu KAKO x kiki. Tym razem przed mikrofonem usiadł człowiek, który udowadnia, że lekarska precyzja i artystyczny nieład mogą iść w parze. Gościem spotkania był michał od kości.
Artysta ze styku rzek
Michał Włodarczyk – bo tak brzmi jego pełne imię i nazwisko – to piosenkolepiec o śląskich korzeniach. Z pasji bałaganiarz i zbieracz odgłosów. Wieczorami kolekcjoner zdań. Prawdziwych od kości aż po skórę. Urodził się w okolicy zbiegu dwóch rzek – Białej i Czarnej Przemszy. Stąd podziały, niezgody i sprzeczności ma we krwi. Krótkie opowieści i długie momenty ciszy. W dzieciństwie czymś, co budziło jego podziw i ogromny szacunek były wysokie, potężne drzewa otaczające leśną okolicę. Do tej pory rosną w jego głowie. Ich kształty przekłada na częstotliwość dźwięków słyszalnych dla ludzkiego ucha, by zagrać to czego powiedzieć nie umie. Jego muzyka to eklektyczna mieszanka muzyki songwriterskiej i elektronicznych brzmień okraszonym dźwiękami gitar.
O czym usłyszycie w odcinku?
Rozmowa, choć wyszła od najnowszej płyty artysty Piosenki z filmów, których nie było, szybko zboczyła na mniej znane tory wokół młodego piosenkarza. W nowym odcinku KAKO x kiki dowiecie się m.in.: gdzie Michał znalazł swoją pierwszą gitarę oraz czego żałuje w swoim życiu? Skąd wziął się pomysł na album osadzony w realiach filmów, które nigdy nie powstały, a być może… jeszcze nie powstały?
Gdzie słuchać?
Jego najnowszej płyty posłuchacie na wszystkich platformach streamingowych, a recenzje płyty przeczytacie tutaj. Zapraszamy do odsłuchu pełnej rozmowy, w której skakanie ze sceny przeplata się z grą na wiolonczeli i refleksją nad śląskimi korzeniami.
Trzeci odcinek podcastu KAKO x kiki jest już dostępny na naszym kanale YouTube oraz Spotify.