Ajla – Kąpałam się wczoraj w snach

2026-08-28 Witek Bartula

Pisaliśmy już na łamach Kakofonii o trip-hopie w wykonaniu zespołu Angel Egg, a teraz czas odbić w inny rejon tego gatunku za sprawą wokalistki Ajli. Znana z featuringów ze Zdechłym Osą, Omastą czy Ćpaj Stajlem, po wydaniu pierwszej epki „Ala 17” nie zwolniła tempa i wypuściła pełnoprawny longplay o tytule „Kąpałam się wczoraj w snach”. Romantyczny wydźwięk towarzyszy całej płycie, zarówno w warstwie muzycznej, jak i lirycznej. Znajdziemy tu nie tylko trip-hop, który stanowi punkt wyjścia, ale też r’n’b, jazz czy rap – wszystko to miesza się ze sobą, tworząc idealny balans. Drugi z tych gatunków Ajla eksploruje szczególnie intensywnie, o czym sama niejednokrotnie wspominała. Wyraźnie słychać tu inspirację brytyjską wokalistką Ojerime.

Większość utworów na albumie prezentuje zwarty, jednolity styl – zawodzący wokal oparty na długich nutach, perkusję bazującą w dużej mierze na brzmieniu 808, przypominającą czasy pierwszego albumu FKA Twigs, oraz melodyjne sample budujące cały klimat i wypełniające kompozycyjną treść. Jednak gdzieś w połowie albumu zaczynają pojawiać się odstępstwa od tej normy, które zaskakują i odbijają w inne rejony. Takim przykładem jest singiel „BBY WAGON” – melanżowy bengier oparty na reggaetonowym rytmie, którego refren jest chyba najciekawszym punktem całej płyty. Przy tym utworze warto poruszyć kwestie liryczne. Cały album obraca się wokół standardowej tematyki związków, rozstań i miłości, więc zapewne, czytając te słowa, zastanawiacie się: „Ileż można o tym pisać i śpiewać?!”. Nieważne ile, ważne jak. Gdy popatrzymy na mainstream i czołowe przedstawicielki żeńskiej sceny rapowej, tematyka relacji damsko-męskich pojawia się notorycznie. Nie chcę wspominać tu niesławnej influencerki, która ma ostatnio problemy, ale całe to towarzystwo może uczyć się od Ajli, jak wyrażać emocje. Opowiadając o napalonych samcach alfa, Ajla bawi i uczy, robiąc z nich karykatury neandertalczyków, a teledysk, przepełniony inteligentnym symbolizmem, zmiata z ziemi niejednego rapera z szybkiej bryki. I nie chodzi o brak wulgarności, ale o to, że Ajla robi to inaczej – oryginalniej, dowcipniej i inteligentniej. Oczywiście jest tu patos, jest też cringe i tandeta, ale gdy spojrzymy na to jako na całość i połączymy z tekstem oraz muzyką, naprawdę dziwi, że „BBY WAGON” nie jest hitem Radia ESKA, a Ajla nie stała się bożyszczem nastolatek.

Dwa utwory dalej, tuż po równie świetnym singlu „Pod twoją obronę”, dostajemy najbardziej trip-hopowy szlagier, jaki słyszałem od lat, czyli „Nie możesz teraz odejść” z legendarnym producentem 2k88. Stylistycznie jest to w dużej mierze odwołanie do Portishead, co słychać w melodiach, delikatnej gitarze i przede wszystkim monotonnej perkusji o połamanym brzmieniu (porównajcie sobie z „Humming” czy „Roads”). Również klip jest cholernie stylowy, a to, co dzieje się w okolicach 2:35, i przejście do następnej sceny są emocjonalnym kinem. Żeby tego było mało, w następnym utworze, „Kocha lubi szanuje”, Ajla i 2k88 sięgają po autotune’a i perkusyjne breaki, które pojawiają się również w utworze „Falstart”, gdzie w roli producenta występuje Krenz.

Jak na debiut i zaledwie 38 minut materiału, mnogość stylistyczna jest imponująca. Dodajmy do tego, że Ajla sama produkuje i wiele utworów z płyty wyszło spod jej rąk. Album pokazuje, że da się tworzyć w Polsce r’n’b, które z jednej strony jest przebojowe, a z drugiej mocno alternatywne i zaskakujące. „Kąpałam się wczoraj w snach” nie próbuje na siłę odkrywać gatunku na nowo, ale udowadnia, że świeżość często rodzi się z wyczucia i łączenia pozornie odległych estetyk i jeśli Ajla utrzyma ten poziom, bez większej przesady będzie można stwierdzić, że mamy do czynienia z prawdziwą nadzieją polskiego r’n’b.