„TCV” nie bierze jeńców – każe spojrzeć w głąb siebie, aby zmierzyć się ze swoimi słabościami.
Grupa pochodząca z Warszawy to melodyjna interpretacja progrocka oraz psychodelii. Takie trochę Queens Of The Stone Age ale po Polsku (a może QOTSA to The Freuders ale po Angielsku? Kto to wie), dla fanów gitarowych numerów, idealnych do szaleństwa pod sceną.

„TCV” odbieram jako głosy w nas samych, które często prowokują nas do rzeczy, które bywają destrukcyjne. Intrygująca jest struktura kawałka: agresywne gitary i intensywna perkusja wiercą w naszej głowie dziurę, w której słyszymy wokal jak zdartą płytę. Refren przychodzi jako ukojenie, chwila refleksji nad swoim postępowaniem i przypomnienie, że do nas należy decyzja, czy chcemy wprowadzić zmiany w życiu.
Wiele się dzieje przez te trzy minuty kawałka. Numer stoi na porządnych fundamentach muzycznych sprawiając, że całość wypada chwytliwie i nie pozwala o sobie zapomnieć. Singiel zapowiada czwartą płytę The Freuders „PROTOKRYPTONATURISMO”.