Patriarkh w Klubie Studio czyli Hacele 2026 [RELACJA]

2026-03-20 Natalia Drymlak

Niedzielne popołudnie przyciągało wielu fanów cięższych brzmień do Klubu Studio na muzyczną liturgię. Zapowiedziana seria koncertów pobudziła moją muzyczną ciekawość – lubię opierać się na takiej intuicji przy wyborze wydarzeń, które mogą mi przynieść brzmieniowe objawienie. 

Po otwarciu drzwi miejsce wypełniło się wieloma fanami, odzianymi w koszulki odnoszące się do gwiazdy wieczoru – zespołu Patriarkh. Grupa, funkcjonująca w nowej formie (pierwotnie Batushka), przyciągnęła fanów mocnych brzmień swoimi teatralnymi występami na żywo, czerpiącymi garściami inspiracje zarówno z folkloru, jak i elementów religijnych.


Hacele otworzył Doctor Visor, wpuszczając nas do swojego artystycznego świata. Swoją personą, przypominającą podróżnika przemierzającego apokaliptyczne światy, zaprosił nas do rozkoszowania się melodyczną mieszanką syntezatorów i gitarowych riffów. Artysta prezentując swój dorobek porwał tłum w taniec, zamieniając koncert w klimatyczny mini rave.

Scena klubu została następnie nawiedzona przez białą postać, od której ciężko było oderwać wzrok – Królowczana Smuga. Postać z Biłgoraju zaprezentowała nam świat zarówno przerażający jak i szokujący swoją twórczością. Melodyczne utwory były przeplatane mocniejszymi technikami wokalnymi, dzięki takiemu połączeniu, mocno się wyróżniły na tle całego wydarzenia pomimo tego, że Smuga utrzymał cały występ w wyjątkowo prostej formie bez zbędnych ozdobników.

Po krótkiej przerwie dostaliśmy coś zupełnie innej natury. Mocniejsze uderzenie, które porwało tłumy, w postaci warszawskiej grupy Infernal Flame. Grupa black metalowa skupiła się na wykonaniu utworów ze swojej zeszłorocznej, pierwszej płyty czyli „The Grave”. Fani cięższych utworów byli zachwyceni mocnym brzmieniem na żywo. Zespół zadbał również o interesujące wizualia na scenie, które uzupełniały ich twórczość, jak na przykład trumny ze szkieletami.

Linię supportów zamknął zespół Ephialtes prezentując swoje dzieła. Grupa z Opola zaserwowała wszystkim obecnym na koncercie, połączenie death metalu z melodycznymi wstawkami, które porwały wielu słuchaczy do pogo w samym środku Studio. Energia na scenie rozeszła się po całym lokalu, gwarantując świetną zabawę przy bardzo dobrym występie.

Gwiazda wieczoru rozpoczęła swój występ od ceremonialnego odpalenia świec na scenie, gdzie pojawili się muzycy w szatach liturgicznych. Patriarkh skupił się w swoim niedzielnym występie na promowaniu płyty „Prorok Ilja”, opowiadającej o historii samozwańczego prawosławnego proroka. Koncert zespołu był dopieszczony w każdym calu – począwszy od wcześniej wspomnianych świec, przez kościelne kadzidła na ruchach scenicznych wszystkich obecnych na podeście kończąc. Muzyczna ceremonia ofiarowała niezapomniane wrażenia audiowizualne każdemu obecnemu, na długo zapisując się w pamięć.


Mam przeczucie, że wspomnienie występu headlinera pozostanie ze mną na bardzo długo. Osobiście wyznam, że nie jest to muzyka, po którą sięgam na co dzień ale jestem zafascynowana artystyczną formą całego występu. Teatralność oraz multum nawiązań, które zespół przemyca w swojej twórczości, zasługują na prawdziwe uznanie. Wypada też wyróżnić bardzo ciekawe supporty: Królowczana Smuga okazała się bardzo pozytywnym zaskoczeniem dla wielu słuchaczy na żywo, oraz dowodem, że nie trzeba wcale wiele, aby stworzyć interesujący performance artystyczny, mocno zapadający w pamięć, podobnie jak Ephialtes, który zarażał swoją energią i sprezentował bardzo solidny występ na bardzo wysokim poziomie.

Usatysfakcjonowani fani powoli opuszczali Studio wzbogaceni o nowe doznania muzyczne. Wielu z nich z ogromną ekscytacją dzieliło się wrażeniami z całego wydarzenia, oczekując na kurtki przy szatni, czy robiąc zakupy na stoisku z merchem artystów.

Po doświadczeniu ogromu emocji w trakcie całego wieczoru cisza wokół krakowskiego klubu wybrzmiewa jeszcze bardziej; w głowie niosły się wokale ostatniego zespołu jak kościelne, donośne dzwony a dusza odczuwała napełnienie się tą nie do podrobienia atmosferą.