Tchorsky – To dobry moment by dojrzeć

2026-11-05 • Natalia Drymlak

Wchodzimy w muzyczny świat artysty z Warszawy, odkrywając jego debiutancką EP’kę. Debiut to głos zrozumienia dla osób, które mogą czuć się zagubione w codziennym świecie.

Po ostatnim spotkaniu z „Zapachem lata” polubiłam się z twórczością Tchorskiego, wracając co jakiś czas do utworów artysty. Spodobał mi się kierunek artystyczny – mocno gitarowy, lekki ale jednocześnie z dobrymi tekstami, opowiadającymi o rzeczach bliskich dla wielu osób. Intrygowało mnie, w jakim kierunku pójdzie zapowiedziana EP’ka. „To dobry moment by dojrzeć” to materiał dedykowany osobom, które są uważne na rzeczy wokół siebie, czułe emocjonalnie i przepełnione obawą o jutro.

Czuły muzyczny przewodnik

Gitarowe otwarcie płyty numerem „Tu i teraz” rozlicza słuchacza z lękami, związanymi z naszym życiem. Czy nasze wybory są dobre? Czy będziemy za nie oceniani? Oprócz obaw można odszukać między wierszami drugą emocje: krytyka. Czasem bywa on wewnętrzny a czasem jest on z zewnątrz, bacznie patrząc na życie nasze czy innych. Refren utworu jest dramatyczny, tworząc aurę głosu, który próbuje wykrzyczeć z całych sił stłumione emocje. Dalej wkraczamy w klimatyczną, charakterną balladę. „Kogoś kto” jest intrygującym numerem: subtelny, czuły wokal Tchorskiego łączy się z agresywnymi momentami instrumentalnymi, które czasem dominują w utworze. Bije tu ciepłość i pewna surowość jednocześnie, ciekawie balansując całość.

„Film” kreuje scenerię czarno-białego dramatu, gdzie w tle przygrywa zespół a bohater siedzi samotnie w knajpie, rozmyślając nad miłością. Śpiewa z pewną tęsknotą ale i jednocześnie wdzięcznością za najbliższą dla niego osobę. Podoba mi się umiejętne zobrazowanie słuchaczowi jakiejś wizji w głowie, nie używając do tego wielu słów. Odnoszę wrażenie, że kolejny utwór kontynuuje ową narrację ale w wersji alternatywnej, mroczniejszej. Tutaj czuć nutkę żalu i smutku, spotykając się z brakiem zrozumienia u drugiej osoby. Jestem przeogromną fanką gitary, która prowadzi nas przez cały numer – bardzo klimatyczna. Zaskoczyły mnie wstawki elektroniczne, ubarwiając warstwę instrumentalną. Jeden z krótszych numerów na EP’ce ale bardzo mięsisty, zachęcający do szybkiego powrotu do niego.

„Zapach Lata” już znacie z naszej recenzji. W kontekście albumu wyciąga nas z melancholii, którą zaserwowały nam poprzednie piosenki. Mimo lżejszego tonu wzbudza w słuchaczu ten fajny, nostalgiczny klimat za słonecznym latem (zdecydowanie potrzeba rzecz na początek listopada). Outro, które następuje ładnie blenduje w sobie poprzednie utwory, zapowiadając powolny koniec albumu. Zamykająca ballada „Diuna” buduje napięcie od pierwszych sekund, wyciskając z albumu najpyszniejszy sok, bogaty w świetne muzyczne doznania. Subtelny początek rozwija się w monumentalny i mocno filmowy koniec, fundując nam gościnny występ chóru. Takie zakończenie mocno skojarzyło mi się z twórczością Muse, gdzie na wielu albumach utwór zamykający wypada iście teatralnie i pompatycznie.

Mam lekki żal

Muszę się poskarżyć na jeden minus – za mało! Mam strasznie duży niedosyt po odsłuchaniu EP’ki. Oczywiście to taki pozytywny niedosyt. Tchorsky pokazuje, że można wejść na rynek z buta, oferując słuchaczom dobrze dopracowane numery. Bardzo polubiłam się z jego graniem a stworzony materiał przypadnie do gustu fanom gitarowego grania, którzy potrafią jednocześnie docenić dobrze skrojone ballady. Liczę, że szybko dostaniemy rozwinięcie krążka lub kolejny muzyczny rozdział artysty. A Wam bardzo polecam wieczór z tym albumem i kubkiem dobrej herbaty u boku – idealny scenariusz na listopadowe wieczory.

„To dobry moment by dojrzeć” ujrzy światło dzienne 6 listopada. Możecie już zrobić presave albumu na swoim ulubionym serwisie streamingowym.