Hania Derej Trio – Don’t Look Behind, Always Forward

2026-09-25 • Łukasz Łukasik

Muzyka ilustracyjna, jazz, elektronika. Tak w czterech słowach można by uprościć, opisać, ale przy tym wszystkim zbagatelizować ten cyfrowy zapis melodycznych struktur. Struktur, które niosą za sobą tak piękne pole do malowania w naszych uszach obrazów. Struktur, które zdają się nieść za sobą przepiękne historie nacechowane emocjami, o których czasem zapominamy. Jak niewiele trzeba, by ciężkie dni zamienić w wyciszenie – a to wszystko dzięki muzyce. Oczywiście niewiele dla nas słuchaczy. Rozsiądźcie się zatem wygodnie, ale tak ze znamienitą uważnością. Wyłącz telefon. Zostań z tą muzyką. Posłuchaj i jak prawi hasło tego projektu – Don’t Look Behind, Always Forward.


Po tym wstępie pewnie zdążyliście zauważyć, że płyta mi się podoba – jak to zabrzmiało banalnie! Chcę was zabrać w podróż, która napisała tę recenzję za mnie. Bardzo prostą podróż. Pozwolę się w niej odbijać także od słów artystki o utworach, jakimi podzieliła się z naszą redakcją. Może się wydawać za długa, ale słuchając tej płyty, powinniśmy się wyzbyć wszelkich naszych obecnych złych nawyków co do: krótko, szybko, dalej, więcej…


01. Always Forward – Pierwszy utwór to najdłuższy utwór na płycie, który wprowadza słuchacza w świat, przeżycia, perspektywę Hani Derej. W dużej mierze oparty na frywolnej improwizacji, pełnej elektronicznych, przestrzennych brzmień, z której po jakimś czasie wyłania się forma, coś bardziej konkretnego, co wraz z upływem czasu nabiera kształtu. – materiały prasowe

Właśnie zasiadłem w pociągu, wracając z jednej z konferencji dotyczącej branży muzycznej. Pociąg do Krakowa – jak zawsze tłoczny, ale nie na tyle, aby czuć nadmierny dyskomfort. Hanię spotkałem rankiem przy odbiorze akredytacji. Nie znamy się. Dostałem jej nowy materiał do odsłuchu i recenzji dosłownie parę dni wcześniej. Michał – redakcyjny kolega, poprosił mnie o pozdrowienie i recenzję materiału. Z lekką nieśmiałością postanowiłem się przedstawić, przywitać i życzyć powodzenia. Na żywo to młoda osoba w dresowej bluzie i czapce, z wielkim luzem i uśmiechem. Lekko przytłoczona, tak samo jak my. W mojej głowie niewypowiedziane tony gratulacji za tak piękny dorobek artystyczny w tak młodym wieku. Pociąg wyruszył bez opóźnień. Założyłem słuchawki. Tak jak mozolnie pociąg wytaczał się z miasta, tak pierwszy utwór powoli wyłania się swymi ambientowymi podrygami. Im dalej trwa podróż, tym bardziej zanurzamy się w samą muzykę. W 2. minucie spoglądam w okno. Utwór zaczyna nabierać struktur i rytmów. Pociąg zaczyna jechać coraz szybciej. Za oknem już zamiast budynków mijamy pierwsze jesienne krajobrazy. I to niebo na zachodzie, przykryte lekko granatowymi chmurami, zza których w oczy patrzy to późnoletnie, pomarańczowo-różowe niebo. Zaraz zajdzie słońce. Pojawiła się we mnie obawa, że zajdzie zbyt szybko. Zajdzie, a ja będę miał jeszcze 3 numery do wysłuchania. Tak miło to współgrało ze sobą. To była idealna sceneria, idealna muzyka. Prosta, ale spowodowała, że wpatrywałem się w to okno jak zahipnotyzowany. Obcy współpasażer zerkał na mnie czasem spod oka, a Always Forward spowodowało, że pozostałem nieskrępowany. 8 minut minęło na spoglądaniu na polskie krajobrazy. Zamarzyło mi się aby do kompozycji zaśpiewał sam Jónsi.

02. Hope – Kompozycja stanowiąca naturalną kontynuację energetycznego otwarcia płyty. To pełen światła i optymizmu utwór, który rozwija główną ideę wydawnictwa – wiarę w lepsze jutro i odwagę do patrzenia w przód z uśmiechem na twarzy. – materiały prasowe

Nadzieja to bardzo trafiony tytuł dla tego utworu. Jeśli słowo nadzieja potrzebowałaby muzycznej definicji i opisu, to ten utwór mógłby nią być. To ta nadzieja, która daje ulgę. Ta nadzieja, przy której łapiesz głęboki oddech z zamkniętymi oczami i delikatnie się uśmiechasz sam do siebie, wiedząc, że naprawdę będzie dobrze. Przepięknie namalowane warstwy melodyczne, harmoniczne, aranżacyjne. To wszystko mówi ci, czym ona jest. Ja dalej słucham, patrząc w okno z lekkim uśmiechem pod nosem, robiąc mikroruchy każdą możliwą częścią ciała. Do tego biorąc pełne oddechy z czystą głową. Słońce jeszcze w pełni nie zaszło.

03. The Closer the Further – Intrygujący utwór oparty na kontraście i muzycznym paradoksie, co odzwierciedla już sam tytuł. Kompozycja buduje napięcie poprzez dynamiczne dialogi sekcji rytmicznej z partiami solowymi, pokazując, że w improwizacji dążenie do celu bywa równie fascynujące, co oddalanie się od niego. – materiały prasowe

Tu syntezatorowy początek wprowadził mnie w lekkie zakłopotanie, szczególnie w opozycji do dwóch poprzednich propozycji. Intryguje. Na pierwszy plan wyłaniają się dęte brzmienia. Jest tu paradoks, dynamizm, mnogość brzmień. Rytm nie zwalnia. Przeobraża się jedynie, skacze po metrum. 2. minuta to inny świat. Wraz z nią zwalnia pociąg. Krajobraz zamienia się w industrialną mieścinę. Mnogość rzeczy, jakie przewijały się za oknem, może dorównać tej zawartej w kompozycji. Mimo to wszystko brzmi, niesie, pędzi. Jak te nasze polskie małomiasteczkowe krajobrazy, które z początku wydają nam się brudne i chaotyczne. Lubimy je mimo wszystko. Znowu jedziemy szybciej. Tę kompozycję też da się polubić. Słuchając jej, czasami chciałbym więcej ciszy. Jest tu paradoks, dynamizm, mnogość brzmień.

06. September – Pokazuje, jak ważne jest, aby w codziennym szumie, chaosie i gonitwie odnaleźć wewnętrzny spokój. „September” dla artystki zazwyczaj kojarzy się z powrotem lub początkami. – materiały prasowe.

Tak jest i on. Wrzesień. Chyba właśnie zaczyna się ta astronomiczna jesień. Rzeczywiście – jest przed 20, a na dworze już ciemno. Niestety, dopadł mnie ten moment, gdzie za oknem widać już tylko czarne kontury mijanych drzew na tle ciemnogranatowego nieba. Pozostało mi zacząć przyglądać się gwarowi, który panował wokół. Kilkanaście osób kręciło się w tę i z powrotem. Zestresowany konduktor sprawdzał w pośpiechu bilety, co chwila ktoś wstawał. Rodzina obok grała w nieznaną mi grę, a język polski mieszał się z obczyzną. To wszystko gdzieś docierało do moich uszu mimo słuchawek, ale muszę potwierdzić, że nie przeszkadzało to w odbiorze. Numer delikatniejszy otula nas aurą na przemyślenia. Czy musimy tak gonić? 7 minut stało się przyjemnym i wolniejszym anturażem do powrotu do domu. Delikatne pianino wgrywa się w stukot i stukot w pianino.

08. Falling in the Same Place – Bardzo refleksyjny, spokojny utwór, który przynosi wyciszenie po wcześniejszym zgiełku. – materiały prasowe.

Zgiełku po RUSH, który w swym wybrzmieniu, podobnie jak 4. i 5. numer tej płyty, lekko wytrącił mnie ze specyficznej mantry. Może to przez to, że otoczenie w jakim się znalazłem, to odcięcie od codziennych bodźców, potrzebowało kompozycji takich jak Always Forward i Hope. Wspomniane w pierwszym zdaniu numery sprawiły jednak, że zacząłem się rozpraszać, tracić uwagę na tym, co słucham. Nie odbieram im tego, że to świetnie skomponowane numery, do których kiwałbym szyją pod sceną. Jednak poczułem, że chcę takich kompozycji jak Falling in the Same Place. To te spokojne chwytają moją emocjonalną część na tyle, że chcę zamykać oczy i odpływać. Uronić łzę zduszonych stresów i niepowodzeń. Tak czuję tę płytę. Wracam dalej do siebie, jeszcze kilka godzin podróży. Posłucham jeszcze 2 razy tego numeru, zanim zasnę i nagłe zahamowanie wytrąci mnie ze snu…


To długie kompozycje i wiem, że dla wielu w formie streamingowej wydadzą się za długie albo staną się jedynie tłem do pędzenia pomiędzy kolejnymi punktami do odhaczenia w ciągu dnia. Nie chciałbym, żeby tak się stało. Niech Hania Derej Trio i wszyscy, którzy pracują przy tym projekcie, staną się dla was pretekstem do uważności. Takiej codziennej. Nie jest to płyta do słuchania w biegu. Mimo, ie biega ona po tak różnych jazzowych, czasami neosoulowych rejonach i przepięknie łączy brzmieniowo wiele światów. Zabrakło mi jedynie długiej chwili oddechu na końcu utworów. Tak, żeby wybrzmiały tak perfekcyjnie, z całym swym pogłosem i opadającą energią, aby można było usłyszeć w słuchawkach i swojej głowie tę ciszę po ogromie zdarzeń. Nie zabrakło na pewno przemyśleń, refleksji i ciepła, jakie zostaną ze mną po wysłuchaniu Don’t Look Behind, Always Forward.