Czwartkowy poranek przyniósł nam informację o przejściu wytwórni Kayax pod skrzydła Universal Music Poland. Czy to zmiana na lepsze?
Powstała w 2001 roku firma wydawnicza prężnie rozwijała się na naszym rynku, promując artystów niezależnych oraz tych, którzy zapisali się na muzycznych kartach historii. Dzięki wytwórni możemy powiększyć swoje płytowe kolekcje o albumy Artura Rojka, Mery Spolsky, duetu Karaś/Rogucki czy Mrozu. Prężnie rozwijająca się firma była szanowana w środowisku (jeżeli nie liczymy sporu z Julią Wieniawą oraz niejasną sytuacją z odejściem Kayah), przyciągając fanów wielu muzycznych gatunków.
Wytwórnia poinformowała swoich fanów na social mediach o nabyciu całego katalogu firmy przez Universal Music Polska. – polski oddział jednego z największych graczy na rynku fonograficznym na świecie. Dotychczasowo lokalny oddział nie posiadał pod swoimi skrzydłami ogromnego katalogu muzyków. Nabycie ogromnego katalogu, budowanego latami przez Kayax mocno poszerza ową listę o znane i renomowane nazwiska w branży.


„To jedna z najważniejszych transakcji w historii Universal Music Polska. Od początku ceniłem Kayax Records za umiejętne łączenie artystycznej niezależności z sukcesem komercyjnym oraz konsekwencję w odkrywaniu i rozwijaniu wyjątkowych artystów. Wierzę, że wspólnie z Kayax Management stworzymy nowe możliwości dla uznanych artystów i młodych talentów. To kolejny ważny krok w realizacji naszej misji – łączenia polskich artystów z fanami w kraju i na całym świecie” – mówi Maciej Kutak, CEO Poland & SVP Central Eastern Europe, Universal Music Group. (źródło)
Jednocześnie Universal w swoim oświadczeniu zapewnia, że Kayax będzie ich czwartym, osobnym labelem. Założyciel Tomasz „Tomik” Grewiński planuje skupić się na części managementowej, aby promować artystów najlepiej, jak to możliwe.
„Przez ponad dwadzieścia lat budowaliśmy Kayax Records wspólnie z wyjątkowymi artystami, tworząc katalog, który stał się ważną częścią historii współczesnej polskiej muzyki. Jestem przekonany, że Universal Music Polska zapewni temu dorobkowi najlepsze warunki do dalszego rozwoju. Kayax Management wchodzi w nowy rozdział. Wraz z moim zespołem chcemy jeszcze mocniej skoncentrować się na tym, co robimy najlepiej – rozwijaniu karier reprezentowanych przez nas artystów oraz budowaniu ich marek osobistych. Będziemy nadal umacniać naszą pozycję, oferując kompleksowe zarządzanie karierami artystów oraz konsekwentnie poszerzając roster o obiecujące nowe talenty i kolejne pokolenie twórców”
Dla niedzielnego odbiorcy muzyki zmiany te mogą nie być odczuwalne. Dla osób, dla których kreatywna wolność oraz promocja niszowych artystów jest istotna to bardzo duża zmiana. Przejęcie wytwórni, która potrafi w zbalansowany sposób promować większe nazwiska jak i debiuty; przez ogromną, światową korporacje w moim odczuciu nie zwiastuje niczego dobrego. Dotychczasowo Universal nie skupiał się specjalnie mocno na promowaniu swojej Polskiej odnogi. Rodzi się w mojej głowie wiele pytań – jak ta współpraca będzie przebiegać? Czy dotychczasowi artyści spod szyldu Kayax nie otrzymają innych umów? Czy grupa stawia na odkrywanie i promocję muzycznych świeżaków, czy przestaną dawać im szansę na pokazanie się?
Poranna wiadomość wprowadziła w mój rytuał przeglądania wiadomości z kubkiem pysznej kawy lekki smutek: lubiłam śledzić rozwój labelu, poznawać artystów jakich prezentują czy kupować płyty spod ich szyldu (które były pięknie dopieszczone: ciepłe miejsce w moim sercu mają wydania płyt Karaś/Rogucki w formie mini winylu). Uwielbiałam ich projekty z coverami czy aranżacjami jak Kayax XX Rework, dzięki którym można było poznać niektóre piosenki na nowo. Czuję, jakbyśmy w tym momencie tracili pewną, ważną cząstkę dla współczesnej historii Polskiej muzyki. Zerkam w przyszłość rynku muzycznego z lekkim niepokojem – czy inne labele czeka podobny los? Czy wchłanianie mniejszych inicjatyw przez wielkiego giganta to naturalna kolej rzeczy? A może coś z czym powinniśmy walczyć? Myślę, że na ten moment nie mamy klarownej odpowiedzi – pozostaje tylko czekać.
Pamiętajmy jako słuchacze o wspieraniu naszych ulubionych artystów czy wytwórni, jakie często obdarowują nas muzyką – kupmy czasem jakieś CD czy winyla, przejdźmy się na lokalny koncert, zainwestujmy w ładny merch czy po prostu dzielmy się słowem wsparcia na socialach. Wierzę, że nasze wybory mogą kształtować rynek i pokazać, że mniejsze wytwórnie mają sens i są niezbędne w budowaniu sceny muzycznej.