Fiołki i bez. Gabriela Klara Matylda zaprasza do swojego świata.

2026-08-17 Łukasz Łukasik

Fiołki nie chciały miłości, tęsknot i czekan na listy.„, tak jak i Gabriela Klara Matylda nie chciała już czekać, aby pokazać fragment siebie światu. Najnowszy utwór „Fiołki i bez” to utwór o tym, co dzieje się pomiędzy myślą a słowem w miejscach gdzie brakuje emocji na wyrażenie siebie. W swoich niejednoznacznych warstwach to utwór bardzo poetycki, niepewny i intymny. Dwuczęściowa opowieść zabiera nas w nieco chaotyczny i nieoczywisty świat.

Oto kolejny przykład młodej artystki, nieco jeszcze zagubionej i nieodważnej w swej twórczości, która sięga po temat zagubienia. Warstwa liryczna, brzmienie, aranżacja – tu to wszystko zaczyna jeszcze się formować, fluktuować. Ale kto z nas dziś nie jest w tym miejscu? Potrzeby, poczucia bycia zrozumianym, tak w głębi? Poczucia odwagi, aby zacząć? Poczucia uzewnętrznienia się bez ostrej krytyki. Potrzeby empatii.

Jak sama artystka przyznaje:

Singiel powstał w pokoju pełnym okien, za którymi kwitły bzy. Właśnie tam, wśród zieleni i wirujących myśli, pojawiła się u mnie potrzeba bycia naprawdę zrozumianą. Bez konieczności tłumaczenia siebie. Bez szukania właściwych słów. Z marzeniem, że ktoś mógłby po prostu zajrzeć do środka i przeczytać to, czego nie sposób powiedzieć.
„Fiołki i bez” opowiadają o języku, który rozpada się na pojedyncze słowa. Słowa próbują się połączyć, ale nie zawsze tworzą sens — czasem więcej znaczenia kryje się właśnie w tym, czego nie udaje się wypowiedzieć. Zmagałam się wtedy z tym.

To co rezonuje we mnie z tym utworem, to nieoczywisty aranż. Zabawa formą, poetyckość, Aurorowy klimat. Życzę artystce dużo odwagi, rozwoju, pracy nad swoim warsztatem. Dziś często nie liczy się przepiękna produkcja światowej klasy. Dziś to nasze proste, czasami naiwne domowe produkcje mogą zyskać więcej, niż nam się wydaje.