Clayknot – Spacer

2026-06-18 Witek Bartula

Mój pierwszy kontakt z tą epką był nieco ambiwalentny. Początek otwierającego utworu „Dla motyli” dawał wrażenie obcowania z czymś, czego na polskiej scenie nie słyszałem od dawna. Te skale, brzmienie minimalistycznej gitary, rytmika oraz aksamitny wokal przywodziły mi na myśl same dobre skojarzenia i dawały nadzieję na przełom na rodzimym, gitarowo-popowym podwórku. Jednak już przy refrenie włączyła mi się lampka ostrzegawcza, a skojarzenia spod znaku Nilüfer Yanyi, yeule (bo okładka, hehe) czy Snail Mail zastąpiły fatalne obrazy z czasów, gdy siedząc w pracy, byłem zmuszony słuchać RMF FM i Darii Zawiałow. Na szczęście był to tylko jeden fragment tej epki, bo następny w kolejce „Wrak” oraz utwór „Rzeka” prezentują o wiele więcej niż rzeczona stacja radiowa. Szczególnie drugi z wymienionych utworów od początku wciąga, a syntezator pojawiający się w refrenie serwuje idealnie ciepłą melodię. „Rzeka” pokazuje też, że prostota może iść w parze z melodyjnością i wciąga bardziej niż kilkanaście przewrotów akordów w jednym numerze.

Niestety tekstowo jest dosyć średniawo i nawet nie chcę się za bardzo zagłębiać w ten aspekt, bo gdy wyłapuję większe fragmenty, łapię się za głowę. Wolę więc udawać, że wokal stanowi tutaj jedynie tło. No i właśnie na tym polega paradoks oraz wspomniana ambiwalencja, gdyż pod względem brzmienia wokal jest fenomenalny — nie jest wysunięty na pierwszy plan, czasem bywa wręcz niesłyszalny, a Paula często brzmi tak, jakby bardziej szeptała, co daje poczucie ogromnych emocji. O ile więc tekstowo jest słabo, tak brzmieniowo i kompozycyjnie jest rewelacyjnie.

Pod koniec dochodzimy do highlightu całego wydawnictwa, bo słuchając „Skromnego daru od samotności”, znów złapałem się za głowę. Tym razem zastanawiając się, kiedy ostatnio słyszałem tak świetnie zrealizowane efekty (dam sobie łapę uciąć, że w refrenie jest shimmer!) w muzyce wykonywanej po polsku. I chyba właśnie ten utwór pokazuje pełnię możliwości Clayknot — ciche, niemal mruczące zwrotki i kurewsko emocjonalne refreny, w tym przypadku całkiem hałaśliwe, ale w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu.