Gotycka, mroczna okładka audiobooka, utrzymana w tonacji ciemnoczerwonej

I Odpuść Nam Nasze Sny [Wpis gościnny]

2026-05-29 kakofonia

Recenzja opowiadania „I Odpuść Nam Nasze Sny” Jakuba Ciesielskiego [Wpis gościnny]

Autor artykułu: Łukasz Maksymilian Przybylski

Nietypowa kolaboracja autora opowiadania z muzykami zespołu Error Theory zaowocowała audiobookiem, który jest czytany przez legendę polskiej sceny rockowej, Olafa Deriglasoffa.

Człowiek, do którego wieczorem przychodzi Dyabeu, świetnie prowadzi narrację w gęstym klimacie życiowych rozterek, marzeń i pragnień każdego muzyka. Bo o tym właśnie jest ta historia. Zważywszy, że temat nie jest mu obcy, czuć autentyczność przekazu, i choć czasem proza ukazuje realność zbyt schematycznie, kryją się za tą fasadą nie płytkie zdania i uczucia z papieru, lecz wielowarstwowe myśli, jakie przejawia niejeden twórca, a tym bardziej muzyk.

Zważywszy na współpracę Jakuba Ciesielskiego z zespołem, członkowie formacji Krzysztof Szajda i Michał Górniewicz są jawną inspiracją dla głównych bohaterów tekstu. Jawią się jako tajemnicze jednostki, nie dające poznać się dogłębnie. Szczątkowo poznajemy ich osobistą historię, jednak informacje jakie mamy sprawiają, że wielu twórców może się z nimi utożsamiać. Można tutaj dostrzec podobny mistycyzm jaki znany jest z twórczości Radka Raka z „Baśni o wężowym sercu albo wtóre słowo o Jakóbie Szeli”, jednak nie jest to żadna kalka. Akcja dzieje się w czasach współczesnych, język nie jest naszpikowany archaizmami, jednak coś z tamtego stylu świata przedstawionego przemyca się do tego. Nie zapominajmy jednak, że to jest muzyczna droga do sławy nie zważających na cenę artystów, co znowu przywodzi na myśl podróż Jacka Blacka i Kylea Gassa z Tenacious D w filmie „Kostka przeznaczenia”. Lecz omawiana historia nie niesie ze sobą pokładów humoru, można rzec, iż jest nad wskroś poważna, jednak nie męcząca. Zastanawia mnie zabieg stylistyczny autora, który nie daje głosu swoim bohaterom, przynajmniej nie w formie klasycznego dialogu, mimo że inne postacie występujące takim zdają się porozumiewać. Nie jestem do niego przekonany, acz spełnił swoje zadanie – zwróciłem nań uwagę. Dodaje to do całości pewnego smaku, który może zaskoczyć i indywidualną już sprawą jest odbiór, chociaż i tak trzeba zaznaczyć, że warto było spróbować, by otworzyć dyskusję nad tym zagadnieniem. Zaskakujące mogą być nawiązania religijne, i chociaż nie są wyprowadzone wprost, łatwo można połączyć je ze sprawami sacrum. Nie chcę tutaj zdradzać fabularnych zagrywek autora, bowiem taki spoiler może zepsuć przyjemność ze słuchania, lecz mogę powiedzieć, że świetnie ją poprowadził, zwłaszcza że miałem w trakcie wątpliwości, lecz Jakub ostatecznie wyszedł obronną ręką.

Obawiałem się, że historia będzie dążyć donikąd, czy też jak to ładnie się dziś mówi, do otwartego zakończenia. Na szczęście finał mnie usatysfakcjonował. Jest to zamknięta całość z widocznym morałem. Słuchowisko jest zręcznym one-shotem dostępnym na Spotify zespołu, dzięki czemu jedne medium artystyczne dopełnia i napędza drugie, co jest tutaj ciekawym połączeniem. Tym bardziej, gdy posłucha się potem muzyki chłopaków, którzy byli inspiracją bohaterów opowieści. Jest to dopełnienie całości wyrazu artystycznego. I takie coś szanuję, i to jest takie coś, że choć od lat nie piszę recenzji uznałem, że tutaj muszę.

Bo cała ich twórczość jest tego warta.

Łukasz Maksymilian Przybylskimagister Ochrony Dóbr Kultury, autor prac dyplomowych i naukowych na temat Festiwalu w Jarocinie, współpracował przy powstawaniu Spichlerza Polskiego Rocka w Jarocinie. Podróżnik, odwiedził już 40 krajów. Wielki amator keczupu.

Źródło grafiki tytułowej