Niezwykły świat Ventolina [RELACJA]

2026-05-17 Natalia Drymlak

Krakowski Green Zoo Festival wykopuje w muzycznych kopalniach prawdziwe diamenty, które dzięki koncertom mogą wyjść na światło dzienne i dawać radość melomanom.
Zapnijcie pasy, bo polecimy w zwariowany świat prosto z krainy Kofoli i smażonego sera.

Czwarty wieczór festiwalowy zaserwował nam dawkę elektronicznych dźwięków w intrygującym wydaniu. Ventolin przełamuje bariery swojego gatunku, tworząc wyróżniające się show na żywo, gdzie samodzielnie gra na wielu instrumentach bez użycia komputera. Postać bardzo intryguje swoim podejściem do koncertów, które są bliższe występom performerskim niż klasycznym aktom na scenie.

Tak jak wspominałam ostatnio, nie jest mi po drodze z taką muzyką na co dzień. Elektronika gości w moich słuchawkach w trakcie ćwiczeń lub gdy potrzebuję dawki energii, aby skupić się na wykonywanej czynności w stu procentach. Krocząc w stronę Klubu Re, nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać – co prawda widziałam występy Ventolina na YouTube, ale miałam obawy, czy taka forma przemówi do mnie w wersji na żywo. Krakowskie podziemie szybko zostało zapełnione zaintrygowaną publiką, czekającą z ekscytacją i niecierpliwością na występ artysty.

David (prawdziwe imię artysty) wkroczył na deski klubu z dużą pewnością siebie i uczuciem, jakby grał u siebie (to był piąty występ muzyka w Krakowie, wspominał już, że powoli czuje się jak w domu). Pierwsze dźwięki wybrzmiały z głośników, trzymając obecnych w niepewności i budując atmosferę. Nie minęła chwila, a cała sala zaczęła tańczyć wraz z energicznym muzykiem, który żwawo przeskakiwał z jednego instrumentu do drugiego.

Utwory serwowane z największą starannością i precyzją nie dawały chwili wytchnienia: ponad dwugodzinny koncert wycisnął ze wszystkich siódme poty, lepiej niż niejeden intensywny trening na siłowni. Naładowany muzyczną energią Ventolin chętnie podejmował interakcje, wielokrotnie schodził ze sceny, aby bawić się z innymi, a także opowiadał o swoich muzycznych inspiracjach. Entuzjastyczne przyjęcie tej muzycznej imprezy poskutkowało prawie 20-minutowym bisem, po którym obecni nie będą już myśleć o wiewiórkach tak samo jak wcześniej.

Doświadczenie tego wydarzenia mogę śmiało porównać z przybyciem stworzenia z totalnie innej planety. Na początku patrzysz z ogromną dozą ciekawości, próbując zrozumieć, co niesie muzyka artysty, ale po krótkiej chwili chłoniesz ten wyjątkowy klimat, rzucając się w taneczny trans i bawiąc się w najlepsze. Zostałam totalnie kupiona całym wydarzeniem: festiwal zafundował nam występ niesamowicie kreatywnego człowieka, który z całego serca kocha muzykę i widzi inspiracje nawet w najprostszych rzeczach. Jeżeli kiedykolwiek zobaczycie plakat artysty ogłaszającego koncert w Waszej okolicy, to idźcie w ciemno — gwarantuję Wam, że zakochacie się w tym przezdolnym człowieku i jego twórczości.


Jako patroni zapraszamy z całego serca na pozostałe wydarzenia festiwalowe. Bilety na wszystkie wydarzenia dostępne na Going. Wszelkie informacje o wydarzeniu dostępne na Green ZOO Festival 2026 | Facebook oraz na stronie https://greenzoofestival.pl/

Organizatorami GREEN ZOO Festival jest Front Row Heroes.
Patroni: Lizard Magazyn, Pasem po czole, Wytwórnia Tematy, Trzy Szóstki, Independent.pl, Glonojad, Going oraz nasz portal Kakofonia.art