Jest to hipnotyczny indie popowy kawałek o emocjonalnym wypaleniu i samotności.
Po każdym odejściu zostaje w nas jakaś wyrwa. Prędzej czy później udaje się ją zagoić, ale w tym czasie pomiędzy towarzyszą nam różne stany, myśli i emocje. burkowi udało się to uchwycić i przekazać w przyjemny i nieprzytłaczający sposób.
Utwór rozwija się z oszczędnego gitarowego motywu, który powoli nabiera głębi i wciąga w transową, nostalgiczną aurę. Łagodny wokal i alternatywno-popowa estetyka tworzą flow oparty nie na gwałtownych emocjach, lecz na ich cichym, stopniowym wygasaniu.
Ptaszki ćwierkają, że burek kończy swoją pierwszą płytę. Trzymamy kciuki i czekamy!


