„Gdy zniknę” to artystyczny manifest o poszukiwaniu bliskości.
Stworzyliśmy wiele sposobów kontaktu z innymi, a ten najważniejszy – przez serce – wciąż nam umyka. Codziennie jesteśmy wśród ludzi, a jednak w środku pozostaje pustka. Niby możemy z kimś porozmawiać, ale często przełykamy to, co naprawdę chcielibyśmy powiedzieć. To są takie sprawki ludzkiego istnienia, które chowamy głęboko, bo nie myśli się o tym lekko, natomiast Lina i Norbert postanowili rozpakować i wyśpiewać.
Zrobili to z należytą wrażliwością i czułością. Nie boją się mówić wprost o kruchości, wstydzie, bezradności i samotności, która przecież towarzyszy nam wszystkim, a wobec której wciąż pozostajemy obojętni. Czy ktoś zorientuje się, gdy znikniemy? Po ilu dniach?
– To historia o byciu obok ludzi, a jednocześnie kompletnie samemu. O momentach, kiedy najgłośniejsze są własne myśli. To dla mnie utwór o ciszy, która rozumie więcej niż ludzie, i o emocjach, które ukrywa się nawet przed sobą – mówi Lina Silva.
– Ta piosenka jest dla mnie bardzo intymną opowieścią o kruchości, która nie zawsze jest widoczna na zewnątrz. O samotności przeżywanej po cichu i o nadziei, że ktoś w końcu zatrzyma się, spojrzy głębiej i naprawdę dostrzeże to, co niewypowiedziane. – dodaje Norbert Wronka.
Lekka popowa forma i ciepłe, analogowe brzmienie pozwalają emocjom wyraźniej wybrzmieć, a partie skrzypiec podkreślają przekaz utworu, dodając mu subtelnej wrażliwości. „Gdy zniknę” to singiel, który porusza najczulsze struny naszej wrażliwej egzystencji.



