NEXT FEST Music Showcase & Conference 2026 [FOTORELACJA]

2026-05-01 Michał Sagucki

NEXT FEST za nami – czy znaleźliście swojego następnego crusha

Poszukiwanie swojego muzycznego crusha było hasłem wiodącym tegorocznej edycji NEXT FEST. Przez trzy dni centrum Poznania okupowane było przez festiwalowiczów krążących po knajpach i klubach, głodnych nowych odkryć. Jak na formułę showcase’ową przystało, wydarzenia skupione były na krótkich gigach dla branży muzycznej i wszystkich jej uczestników: wykonawców, kompozytorek, wokalistów, managerów, dziennikarzy i promotorów. Jednak program nie był ograniczony wyłącznie do nowości i sceny offowej, co przyciągnęło także odbiorców spoza branży. Headlinerami, których zadaniem było zgromadzić szerszą publiczność, były duże nazwiska, takie jak Vito Bambino i Ewa Farna. Przydatna okazała się dość sprawnie działająca aplikacja festiwalowa, pozwalająca łatwo sprawdzić opisy i lokalizacje wydarzeń. To za jej pomocą można było również głosować na część ze 120 artystów i zespołów, które mogą dodatkowo zostać zaproszone na Bittersweet.

NEXT FEST 2026 Poznań: pofestiwalowy komentarz i fotorelacja

Był to nasz pierwszy raz na NEXT FEST, chociaż sam format wydarzenia jest nam znany m.in. z łódzkiego Great September czy gdańskiego Sea You. Oprócz konferencji i paneli, które stanowią nieodłączny element imprezy, trafiliśmy także na warsztaty Apple dla branży muzycznej. Tam poznaliśmy kilka nowości, które firma szykuje, by ułatwić dystrybucję, promocję i tłumaczenie utworów.

Zgodnie z naszymi planami ekipa Kakofonii głównie krążyła wśród lokalnych artystów, choć pierwszy dzień zdominowała scena Dubliner z zagraniczną reprezentacją. Zabrakło tam dodatkowej wentylacji, co przy dużej liczbie uczestników przekładało się na nieznośną duchotę. Zabrakło też rozwiązań infrastrukturalnych (poza główną sceną) dla osób z niepełnosprawnościami ruchowymi – dostęp do niektórych scen wymagał wejścia po schodach (np. Schron, Pod Minogą). Możliwe, że dostęp dla osób ze szczególnymi potrzebami był rozwiązany inaczej, jednak nie udało się nam tego dostrzec.

To, co jednak usłyszeliśmy, było bardzo zadowalające – koncerty we wszystkich lokalizacjach brzmiały dobrze. Jedynie występ Dolphin Love we wspomnianym Dublinerze był zwyczajnie zbyt głośny. Srogo dudniło, a szkoda, bo koncert był petardą.

Nowej muzyki, która z nami została, jest naprawdę sporo, a koncerty prezentowały wysoki poziom. W tym miejscu kierujemy ogromne brawa do wszystkich artystów oraz towarzyszących im ekip realizacyjnych – dostarczyli nam wiele wspaniałych występów.

Lecimy – kakofoniczne crushe w obiektywie:

EWA KOC

HAYES & Y

DOLPHINE LOVE

ZOFIA JUSTYŃSKA

MONGIRD

NAJNIŻSZY CZŁOWIEK

KUBA I KUBA

BABYHATS

ŽURAVL

MAKS.TACHASIUK