Kako 420 best stoned albums

2026-04-27 Witek Bartula

Magiczna data 20 kwietnia już za nami. Nie żebyśmy ją świętowali, w końcu był to środek tygodnia… Jednak do napisania tego tekstu zainspirowała nas liczba obserwujących na instagramie, która z nie wiadomych przyczyn wyniosła dokładnie 420 w okolicach dnia 04.20 (blaze it!).

W redakcji postanowiliśmy uczcić ten wiekopomny moment i pokrótce opisać wam nasze ulubione stoned albumy. Nie chodzi tu o wiadome i oczywiste skojarzenia z liczbą 420. Chodzi raczej o albumy, które przenoszą nas w naszej wyobraźni, emocjach czy wspomnieniach w zupełnie inne miejsca. Powiedzmy, że jest to lista albumów, które są dla nas T RA N S CEN DE N T NE.

Dead Can Dance – Spiritchaser

Album, który zabiera mnie w podróż o nieokreślonym kierunku. Pozwalam sobie na dryfowanie myślami wzdłuż równika. Oddaje się tańcom: powierzam zaufanie w rytmie, przepadam w transie. Muzyka jest nieśpieszna, tak bardzo w opozycji do codzienności. Ziemista, instynktowna, mantryczna. „We fly over the sky” – noc, naśladujemy języki z ognia nad paleniskiem, ruszamy się naturalnie, swobodnie, pierwotnie. Album wyjątkowy. ~ Michał Sagucki

GAS – Königsforst

To płyta która projektuje zawieszenie sama w sobie. Jeden z fundamentów estetyki ambient. Po kilku pierwszych minutach przestajesz czuć, gdzie jest początek gdzie jest koniec, które brzmienie jest syntezatorem, które instrumentem. Teksturowosc i pulsacyjnosc elementów albumu wprowadzić może każdego w stan ukojenia i transowego falowania bez żadnych zbędnych substancji. ~ Łukasz Łukasik

HEALTH – DISCO4::PART II

Mroczne muzyczne zakamarki tworzone we współpracy z wieloma artystami, którzy na pierwszy rzut oka często do siebie nie pasują wykonywanymi gatunkami ale Health w wyjątkowy sposób tworzy harmonijną całość na swoich albumach. Mimo utrzymania jednolitego, klimatycznego konceptu każda z osób zaproszonych do stworzenia płyty dostaje swoje pięć minut, aby wpleść swoją muzyczną estetykę i zabłyszczeć. Słuchany wieczorową porą w mroku z aromatem ciężkich kadzideł w tle pozwala odlecieć w tajemniczy świat, utrzymując słuchacza w napięciu. ~ Natalia Drymlak

Julee Cruise – Floating Into The Night

Delikatny, rozmarzony, nieobecny wokal Julee w połączeniu z płynącym , niespiesznym, momentami skręcającym w mroczne noty podkładem muzycznym zapewniają podróż po wszystkich sentymentach, marzeniach i niedokończonych sprawach. Chce mi się pisać o miłości, kobiecości; byciu samą i byciu z kimś; spełnieniu i rozczarowaniu. Na te kilkadziesiąt minut lecę na planetę Julee Cruise i nie wracam dopóki nie obskoczę całego spektrum możliwości odczuwania. Albo chociaż trzy czwarte. ~ Natka Łajewska

Guru – Jazzmataz Volume 1

Płyta, której pierwszy kawałek (nie licząc intra) nazywa się „Loungin’”, nie może nie nadać się do zjaranego chillu i chwil wytchnienia… Dodaj do tego Guru, plus masę jazzowych muzyków światowej sławy i masz przepis na spływ kajakiem wprost do krainy zielonej łąki, a mówiac ogółem rap i jazz to dla mnie niezmiennie podobne połączenie. Sit back and relax 🙂 ~ Sebastian Cybulski

All Planet Sound From Space (Recorded By NASA)

Muzyczne początki ludzkości można wywodzić z dźwięków natury. Nasz organizm potrafi być wspaniałym instrumentem, a to co nas otacza wspaniale inspiruje. Ale do prawdziwego odlotu w kosmos nie wystarczy posłuchać śpiewu ptaków… Lepiej posłuchajcie planet. Jestem prawie pewna, że Hans Zimmer inspirował się Venus pisząc muzykę do Diuny. ~ Aleksandra Kopańska

Steve Reich – Music for 18 Musicians

Czy człowiek może grać jak maszyna? Jednym z pierwszych twórców, który próbował odpowiedzieć na to pytanie był Steve Reich w 1976 roku. Kompozycja zakłada wykonanie jej przez osiemnastu muzyków, którzy grają bez przerwy bez dyrygenta. Każdy ma tu swoją rolę do spełnienia. Jest to najwybitniejsze dzieło muzyki minimalistycznej, o którym można by napisać doktorat, ale dziś piszemy ku pokrzepieniu konopi. Nawarstwiające się melodie, pulsacja nadająca oddechu i klasyczne instrumenty brzmiące jak syntezatory oferują podróż jakiej nie daje żadne inne dzieło. ~ Witek Bartula

Nighmares on Wax – Mind Elevation

Kiedy palisz, bo jest fajnie i nigdzie się nie śpieszysz, nic Cie nie wkurwia, nie trzeba nic kombinować, nic nie przeżywasz, nie próbujesz i w sumie to mógłbyś też walnąć grzyby, ale wiesz, że to za dużo roboty. ~ Fiodor

Oh Voyage – Oh Voyage

To muzyka, która nie przytłacza a niesie Cię i zachęca do swobodnego tańca, ma ciepły, orientalny vibe, hipnotyzuje… nie zamula, ale też nie atakuje ostrym brzmieniem. Płyta jest jak wejście w inny świat, pozwala fantazjować i najlepiej wchodzi jako całość (chociaż każdy utwór jest wciągający nawet osobno!) ~ Gaba Dec