Dokąd prowadzą źle wybrane drogi i czy da się z nich zawrócić, gdy straciło się niemal wszystko, co w życiu najważniejsze? Na to pytanie próbują odpowiedzieć chłopaki w projekcie Lo-ve.
Szolms przedstawia szczerą historię swojego życia jako męża, ojca i emigranta, który pogubił się w uzależnieniu i zawiódł bliskich. Ile takich historii słyszeliśmy wśród znajomych? Pokolenia Polaków wyjeżdżających do Wielkiej Brytanii w poszukiwaniu lepszego życia – i ile z nich skończyło się tragicznie?
Lo-Ve współtworzy wielu znamienitych gości: VNM, Maggy Moroz, Brotherman (UK), Emceen, Slime, DJ Beezee, Kita i Ind (Gadabit).
To, co warto docenić w tym albumie, to potężny ładunek emocjonalny. Choć sam nie jestem ojcem ani mężem i nie przeżyłem wielu z opisywanych historii, to jednak bardzo szybko odnalazłem z nimi wspólny mianownik. Każdy kto choć na chwilę pogubił się w życiu, odnajdzie tutaj refleksję i współczucie. Przy tym wszystkim to pięknie wyprodukowane numery, które nie odstraszają ciężkością. Jest wręcz przeciwnie. Brzmieniowo lekki, osadzony w codzienności – nie w pompatyczności. Dla człowieka takiego jak ja – który na co dzień nie obraca się w estetyce hip-hopu i rapu to świetny przykład, który dzięki bogatym aranżacjom i dobrze opowiedzianym historią przybliża mnie i przekonuje do tego gatunku.
Kim są artyści?

Szolms – pierwszy redneck w mieście, raper którego cechuje offbeatowe flow, umiejętność pisania wciągających historii i trafne oko obserwatora rzeczywistości.
Dziunek – beatmaker i producent, przez lata funkcjonujący jako filar kolektywów i duetów. Postać ściśle powiązana z hip-hopowym podziemiem, posiadająca kluczowy wkład w projekty takie jak Spajku/Dziunek, #SLOMO czy Mango Collective.